Zespół Szkół Nr 3

Rodzice o nas

Mama Weroniki

Gdybym miała napisać coś w wielkim skrócie o naszej szkole to brzmiało by to tak: „Najlepszą i najrozsądniejszą decyzją jaką w życiu podjęłam to decyzja o tym aby moje dziecko uczyło się w szkole Naszej szkole.
    Moja córka początkowo (kl.I i II) chodziła do szkoły integracyjnej. Te dwa lata to był dla nas koszmar. W klasie było 17 dzieci (tylko w porównaniu do klasy masowej i aż w porównaniu do naszej obecnej klasy) Pani wspomagająca pomagała całej siedemnastce dzieci, a nie tylko czwórce z orzeczeniem dla której tak naprawdę była w tej klasie.
Mimo, że córka w orzeczeniu wyraźnie miała napisane, że jej tempo pracy jest powolne i powinno być dostosowane do jej potrzeb, jednak nie było brane to pod uwagę. Jak to stwierdził wychowawca, córka nie miała być traktowana inaczej niż reszta dzieci….
Córka denerwowała się, że nie nadąża za klasą, do tego dochodził nadmiar bodźców zewnętrznych i hałas niesłyszany dla nas, który powodował, że wchodziła pod ławkę i siedziała tam dwie, trzy godziny lekcyjne przy czym była agresywna, a skutkiem  jej zachowania było to, że musiał w domu nadrobić wszystko to co było w szkole, tak więc przynosiła do domu 16 – 20 zadań do zrobienia , gdzie reszta klasy miała po 2-3 zadania i całe popołudnie wolne A moja córka każde popołudnie spędzała na jakiś terapiach czy zajęciach rewalidacyjnych typu tomatis biofeedback logopedia hipoterapia, dogoterapia, terapia SI itd.
Wkładałam w córkę dużo pracy i wysiłku, mimo to widziałam, że zamyka się w sobie, jest agresywna, nie ma z nią komunikacji i następuje regres.
Wszystko zmieniło się od momentu, gdy córka zaczęła naukę w Sp.nr 60 w Katowicach.

Tak jak już mówiłam, to była najlepsza decyzja w moim życiu. Wraz ze zmiana szkoły zmieniło się nasze życie.
W tej szkole pracuje wspaniała kadra nauczycielska.
Począwszy od Pani dyrektor, która jest osobą bardzo, miłą ale przede wszystkim ciepłą i serdeczną. Jak lwica walczy o dobro swoich uczniów. Zawsze znajdzie czas na rozmowę dla rodzica jeśli jest taka potrzeba i rozwiąże każdy nurtujący problem.
Pozostały personel szkoły (nauczyciele, Pani pedagog, Pani psycholog) również są bardzo otwarte na współpracę z rodzicami – wspólnie omawiamy problem jeśli znajdzie się jakiś do rozwiązania. Dajemy sobie wskazówki jak postępować w niektórych sytuacjach. Ja jako rodzic, nie czuję się zostawiona sama sobie z moim dzieckiem.
Cieszę się bardzo, że gdy jest to potrzebne zawsze mogę liczyć na pomoc „szkoły”. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa – nie znałam takiej współpracy i pomocy w poprzedniej szkole – tam byłam zostawiona sama sobie z problemami dziecka. W naszej szkole taka sytuacja nie jest nawet do pomyślenia
  Nauczyciele z pasją podchodzą do swojej pracy. Czasami mam wrażenie, że kochają nasze dzieci tak jak  swoje własne albo jeszcze bardziej.
Doskonale prowadzą zajęcia, są naprawdę oddani dla dzieci. Potrafią w taki sposób przekazać wiedzę i poprowadzić zajęcia, że dzieci wszystko wiedzą i co najważniejsze uwielbiają swoich nauczycieli.
Personel szkolny poprzez obserwację dzieci i solidna pracę z nimi potrafi wychwycić silne strony dziecka i prowadzić w kierunku uzdolnienia jakie dane dziecko ma.
Ponadto szkoła zapewnia córce wszystkie zajęcia terapeutyczne i rewalidacyjne które są jej potrzebne( które do tej pory musiałam sama zorganizować dziecku) są m.in. biofeedback, tomatis, terapia SI, dogoterapia, hipoterapia i wiele innych.
Dzieci mają wiele wyjść na miasto, do kina, teatru, wycieczki jedno i kilku dniowe dzięki czemu świetnie przystosowują się do życia, pokonują swoje lęki i słabości.
Moja córka już po pierwszym roku w tej szkole zrobiła się bardziej dowartościowana i pewna siebie. A gdy zaczęły się wakacje wcale się nie ucieszyła. Ona dalej chciała chodzić do szkoły.
Drodzy rodzice, mam nadzieję, że rozwiałam wsze wątpliwości o wyborze szkoły. Moje dziecko wstaje codziennie o 5.30 aby dojechać na lekcje z miejscowości oddalonej o 45km, wraca między 16 a 17 i kocha swoją szkołę i nie zamieniła by jej na inną i ja też.
A jeszcze jedno co jest cudowne w tej szkole to jej niepowtarzalny klimat. Jest to szkoła z duszą, piękny budynek niczym zamek królewski.A jej stare mury przesiąknięte są ciekawą historią jaką przeżyła ta szkoła od początku swojego istnienia.

Rozglądając się za miejscem, gdzie mój syn mógłby znaleźć swoje miejsce w świecie edukacji, trafiłam na szkołę, która dała nam wsparcie, wiedzę i uśmiech na twarzy. Gdy widzę, jak z zaangażowaniem i radością opowiada o przeżyciach każdego dnia, a jego zeszyty wypełniają się coraz bardziej wyraźnymi zapiskami wiem, że mój wybój był dobry.

Mam nadzieję, że każdy kolejny rok przyniesie mu nowych przyjaciół, młodszych kolegów, którzy zasilą szeregi uczniów tej szkoły, a misja jaką kierują się nauczyciele będzie miała szansę realizacji w kolejnych rocznikach naszych, tak bardzo wymagających, dzieci.

Mama Kuby

Rozglądając się za miejscem, gdzie mój syn mógłby znaleźć swoje miejsce w świecie edukacji, trafiłam na szkołę, która dała nam wsparcie, wiedzę i uśmiech na twarzy. Gdy widzę, jak z zaangażowaniem i radością opowiada o przeżyciach każdego dnia, a jego zeszyty wypełniają się coraz bardziej wyraźnymi zapiskami wiem, że mój wybój był dobry.

Mam nadzieję, że każdy kolejny rok przyniesie mu nowych przyjaciół, młodszych kolegów, którzy zasilą szeregi uczniów tej szkoły, a misja jaką kierują się nauczyciele będzie miała szansę realizacji w kolejnych rocznikach naszych, tak bardzo wymagających, dzieci.

Tymek

Nazywam się Tymek i mam 10 lat.

Chodzę do 4 klasy szkoły podstawowej w ZSS w Katowicach na ul.Gliwickiej.

Uczę się w tej szkole dopiero od 1,5 roku ( od 3 klasy). Wcześniej uczyłem się w szkole podstawowej w miejscowości, w której mieszkam.

Pierwszą i drugą klasę źle wspominam. Nie wiedziałem jeszcze ,że jestem chory na zespół Aspergera, ale wszyscy widzieli ,że jest coś ze mną nie tak. Ja uważałem, że to oni się dziwnie zachowują.

W tym okresie, moja mama często płakała, bardzo mało jadła i schudła. Miała łzy w oczach i trzęsły jej się ręce, gdy brała do ręki mój zeszyt do korespondencji.

Mówiła wtedy, „ I co tym razem napisali w tej szkole?”. Czytała informacje, a potem ze łzami w oczach przytulała mnie. Słyszałem , jak rozmawiała z tatą, że :

– „ dzisiaj Tymek popchnął kolegę- tworzy sytuacje niebezpieczne”

– „ dzisiaj Tymek wchodził pod ławkę, bo nie chciał śpiewać, inni się śmiali…”

– „ dzisiaj na apelu kładł się na podłogę, twierdził, ze bolą go nogi , inni się śmiali”

– „ dzisiaj Tymek rozbierał się na lekcji, bo było mu gorąco, inni się śmiali”

– „ dzisiaj był niegrzeczny”

– „ dzisiaj na lekcji położył się na podłodze, bo był zmęczony, inni się śmiali”

Mama musiała co chwilę chodzić na rozmowę do pani wychowawczyni, do pani dyrektor, psycholog.  Mówiła, że są skargi od innych rodziców. W pewnym momencie nie chciała mnie prowadzić do szkoły i z niej odbierać. Dzwoniła do dziadka, żeby mnie zawiózł do szkoły. Słyszałem , że powiedziała wtedy „ Nie mogę już patrzeć na tę szkołę i na wszystkie te nauczycielki i rodziców”

Ja nie rozumiałem , dlaczego mama jest taka smutna, przecież jak jest mi gorąco to trzeba się rozebrać. Jak bolą mnie nogi to trzeba usiąść. Jak kolega mnie popchał to trzeba oddać. Nie umiałem na lekcjach skupić się (bo ciągle był hałas 24 osoby w klasie), to za dużo jak dla mnie.

Nie miałem kolegów, żeby ich mieć musiałem powiedzieć lub zrobić coś śmiesznego (tak mi się wydawało). Słyszałem, że ktoś powiedział o mnie klaun czy błazen.

Potem panie nauczycielki niesprawiedliwie mnie osądzały. Nie zaczynałem , a zawsze była moja wina. Mówiły,ze jestem najgorszym dzieckiem. Źle się wtedy czułem , nie chciałem odrabiać lekcji, odpowiadać na pytania nauczycielki.

Mama brała mnie do różnych lekarzy. Pewnego dnia przyszedł pocztą list, a w niej informacja z orzeczeniem , ze jestem chory i mogę zmienić szkołę. Mama była zachwycona. Znajoma mamy , której córeczka ma też tę samą chorobę co ja, poinformowała nas o świetnej szkole dla takich dzieci jak ja.

Po wakacjach zacząłem uczyć się w nowej szkole w Katowicach.

W klasie było nas tylko dwoje. Ja i koleżanka. Nie było już tłumu w klasie, szeleszczenia tornistrami, piórnikami- to wszystko mi przeszkadzało. Na przerwach też było mniej dzieci- ciszej. Na apelach jeśli ktoś chce usiąść to siada i słucha. Tutaj dzieci lubią przynosić maskotki, czasami wymieniamy się nimi i nikt się z tego nie śmieje.

 Mamy dużo ciekawych dodatkowych zajęć, np. podłączeni do komputera- własnym skoncentrowaniem się możemy mieć wpływ na robota na monitorze. Albo dogoterapia- super zajęcia z psiakami. Albo hipoterapia- z końmi. Albo zajęcia na kręgielni, albo na basenie. Albo idziemy do sklepu czy na pocztę i czekając cierpliwie musimy coś kupić (kiedyś nie lubiłem stać w kolejkach, najczęściej kładłem się na podłogę).

Często organizowane są jakieś święta , gdzie spotykamy się całymi rodzinami, np. Dzień kartofla, Dzień sportu, Biesiada śląska, jasełka, Wigilia. Na takich imprezach, rodzice bawią się wraz z dziećmi np. w przeciąganie liny, bieganie, skakanie w workach.

  W nowej szkole lubię mieć zawsze odrobione lekcje i koniecznie muszę być przygotowany na zajęcia. Lubię jak panie nauczycielki mnie chwalą, lubię dostawać dobre stopnie, bo wiem ,że mama się ucieszy.

Teraz jestem szczęśliwy, bo mama jest szczęśliwa, uśmiechnięta, z radością jedzie do mojej nowej szkoły na zebranie, albo na jakieś święto.

Cieszę się, że mama już nie płacze jak kiedyś.

Bardzo ją kocham.

Rodzice Marka

Jesteśmy rodzicami Marka-ucznia klasy VI.Marek jest dzieckiem niepełnosprawnym intelektualnie z wieloma problemami. Do szkoły, którą pokochał już na dniach otwartych uczęszcza od roku szkolnego 2010/11. Jako rodzice jesteśmy bardzo zadowoleni z wyboru szkoły. Dziecko czuje się w niej bardzo dobrze i zawsze mówi o niej ,,moja szkółka”, chętnie uczęszcza na zajęcia szkolne i poza szkolne,które dostosowane są do jego możliwości i umiejętności.

Marek korzysta z terapii Biofeedback i Tomatisa. Szkoła daje duże możliwości rozwoju w różnych dziedzinach. Nasze dziecko pływa i jeździ na koniach, bierze udział w Olimpiadach Specjalnych, co za każdym razem jest wielkim przeżyciem dla niego,dla nas jak i reszty rodziny. Szkoła ponadto organizuje wiele interesujących wycieczek w różne ciekawe miejsca takie jak np. Muzeum Chleba, Fabryka Bombek, Miasteczko Twinpigs itp. My rodzice, ale również rodzeństwo i Dziadkowie mamy możliwość uczestniczenia w różnego rodzaju uroczystościach i spotkaniach organizowanych przez szkołę, na których zawsze panuje miła i rodzinna atmosfera. Pani Dyrektor, nauczyciele jak i pracownicy obsługi wkładają naprawdę wiele czasu, serca i cierpliwości, by w szkole dzieci czuły się dobrze i bezpiecznie. Uważamy,że nasza szkoła jest najlepszym miejscem dla naszego Marka, ale również dla innych dzieci które mają w życiu ,,pod górkę”. Ania i Marcin

Mama Kacpra

Zanim wybrałam szkołę dla syna długo się zastanawiałam co będzie dla niego najlepsze. Syn ma autyzm, ale dość dobrze sobie radzi – problemem są jego napady złości i wrażliwość słuchowa. Odwiedziłam nawet szkołę integracyjną, która znajduje się na moim osiedlu – niestety, już podczas pierwszej rozmowy poinformowano mnie, że skoro dziecko ma takie problemy to pewnie będzie miało indywidualny tok nauczania. Na szczęście Pani psycholog w Poradni powiedziała mi o szkole, w której są klasy tylko dla takich dzieci jak moje (Syn ma autyzm, ale równocześnie jest w normie intelektualnej i powinien mieć normalny program nauczania – taki jak jest w masowych szkołach). Bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś zauważył problem i znalazło się miejsce dla dzieci takich jak moje – dzieci które dotychczas nigdzie nie pasowały. Syn dobrze się czuje w swojej klasie ponieważ jest wśród swoich – wszyscy mają te same lub podobne problemy i ograniczenia. Klasy są mało liczne a w każdej jest aż dwóch nauczycieli. Mam dobry kontakt z nauczycielami i na bieżąco jestem informowana o postępach i trudnościach jakie ma mój syn. Jeśli jeszcze raz miałabym wybierać to tylko ta szkoła – żadna inna.
Mama Kacpra